ZNAKI ŚWIĘTE - Romano Guardini

KADZIDŁO

   "Widziałem, jak anioł przyszedł, i stanął przed ołtarzem, mając kadzielnicę złotą. I dano mu wiele kadzenia... I wstąpił dym kadzenia z modlitew  świętych z ręki anioła przed Boga."
   Tak powiada Księga Objawienia.
   Ileż w tym wzniosłego piękna, gdy jasne ziarenka kadzidła padną na żarzące się węgle i gdy z rozkołysanego trybularza popłynie dym wonny! Jest to jakby melodia opanowanego ruchu i miłego zapachu. Czynność pozbawiona wszelkiego praktycznego celu, czysta jak pieśń. Piękna rozrzutność drogich klejnotów. Ofiarna, hojna, wszystkiego się wyrzekająca miłość.
   Tak było wtedy, gdy Pan siedział w Betanii, i gdy Maria, przyniósłszy słoik drogocennego olejku nardowego, wylała tę wonność na święte Jego nogi, wycierając je własnymi włosami, a woń napełniła dom cały. Ludzie ciasnego umysłu szemrali: "Na cóż ta utrata?" Ale Syn Boży odrzekł: "Dajcie jej pokój, uczyniła to na pogrzeb mój." Była to tajemnica śmierci, miłości, woni i ofiary.
   Podobnież ma się sprawa z kadzidłem: jest w nim tajemnica piękności, nie wiedzącej o żadnych korzyściach, ale powstającej samorzutnie. Tajemnica miłości, gorejącej i spalającej, przechodzącej nawet przez śmierć. Także i tutaj zatrzymuje się oschły umysł i pyta: Na co to wszystko?
   Jest w nim i ofiara woni, a wszak i Pismo święte powiada: Takie są modły świętych. Kadzidło jest symbolem modlitwy i to właśnie owej modlitwy, która nie myśli o żadnej korzyści; która nie pragnie niczego, lecz jawi się jak Gloria po każdym psalmie; która wielbi i pragnie Boga darzyć dziękczynieniem, "iż On jest taki wspaniały".
   Oczywiście do takiego symbolu niekiedy domiesza się i pewne kuglarstwo. Wonne obłoki dymu mogą sprowadzać przytłaczający nastrój tajemnicy, religijne omamienie zmysłów. O ile tak się zdarzy, tedy sumienie chrześcijańskie postąpi słusznie, stawiając swoje veto i zwracając się z modlitwą ku "Duchowi i prawdzie"; ono nas upomni, byśmy byli szczerzy i skromni. Ale w sprawach religijnych spotkać też można i pewnego rodzaju filisterstwo: pochodzi ono z ciasnoty umysłu i oschłości serca, jak to było z owym zrzędzeniem Judasza z Kariotu. W takich wypadkach modlitwa przeradza się w duchową interesowność: bywa dokładnie odmierzona i po mieszczańsku rozsądna.
   Ludzie tego rodzaju nic nie wiedzą o królewskiej pełni modlitwy, tej pełni, która pragnie hojnie szafować. Nie wiedzą, co to znaczy głębokie uwielbienie, nie wiedzą nic zgoła o duszy modłów, tej, która nie pyta "dlaczego" i "na co", ale wznosi się wzwyż, jako że jest miłością i wonią i pięknem.
   Im zaś więcej miłuje, w tym większym stopniu jest też ofiarą, a woń płynie z pochłaniającego ją ognia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz